piątek, 17 lutego 2017

Koniec podróży

-nie śpisz?- zapytałam lekko zdziwiona.-może i byś sobie je zaszł, ale czy zrobiłbyś,
to dobrze? Poza tym, po co masz się martwić małym rozcięciem w nogawce.
-uśmiechnęłam się i lekko przytuliłam do jego torsu.
-Hunter...może czas ruszać? Zjemy śniadanie, a potem do zamku. Nie możemy z tym zwlekać . - spoważniałam.
-Zamek, zamek, nie może czekać...- przytulił mnie i zaczął powoli się podnosić z łóżka. Zebraliśmy rzeczy i zeszliśmy na parter zjeść śniadanie. Jacyś mężczyźni, prawdopodobnie synowie właścicieli, ustawiali stoły i sprzątali po wczorajszej bójce. Karczmarz dziwnie na nas patrzył. Jakby z podziwem albo lekką obawą. Kelnerka podała nam do stołu talerze ze strawą. Zjedliśmy ją w milczeniu. Podziękowaliśmy za gościnę i ruszliśmy w stronę celu. Po drodze było widać grupki zadowolonych ludzi. Za murami nie musieli się obawiać niebezpieczeństw czyhających na podróżników i osoby pałające się zbieraniem przydatnych rzeczy w niekoniecznie bezpiecznych miejscach. Hunter spojrzał na mnie, uśmiechnął się i przytulił bez słów. Doszliśmy do warowni. Przed wejściem czekał na nas szlachcic, przedstawiciel władzy króla Filipa na tych terenach. nie były takie jak reszta jego ziem, naprawdę chciał zapoczątkować tu odnowienie.
-Witajcie podróżni, to z wami miałem się spotkać prawda ?- Zadowolony szlachcic przywitał nas już wewnątrz warowni -Jak minęła podróż? Ach gdzie moje maniery, mam na imię Dyrius i jestem panem tego dworu. Mam zaprowadzić tu nowy początek.
-Witaj Dyriusie, ja jestem Natan, ale jestem lepiej znany pod pseudonimem Hunter- przedstawił się, po czym wyciągnął rękę do uścisku i wskazał na Miriam- A to moja towarzyszka-
-Jestem Miriam, miło mi- uśmiechnęła się i podeszła bliżej do Huntera -W czym możemy pomóc ?- zapytałam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy